Wanna z kolumnadą reportaże o polskiej przestrzeni Filip Springer [2013]
Opis
Temat tej książki nie jest ważny. Politycy umieszczają go na ostatnim miejscu listy swoich priorytetów. Przeszkadza w robieniu interesów przedsiębiorcom. Nie rozpala umysłów. Można zapytać przechodnia na ulicy: „Nie przeszkadza to panu?”, i pokazać palcem. Człowiek machnie ręką.
– Nie, nie przeszkadza. Mogłoby być trochę ładniejsze, ale ja się na tym nie znam – odpowie, a w gorszym wypadku rzuci: – Ludzie nie mają czego do garnka włożyć, a wy się bzdurami zajmujecie.
Odbyłem dziesiątki takich rozmów.
Ta książka jest o tym, że w Polsce jest brzydko i wszystko wskazuje na to, że wkrótce będzie jeszcze brzydziej. Tak, szczęśliwego zakończenia tutaj nie widać.
Trzeba wybrać jakiekolwiek niemieckie miasto przy granicy z Polską i ruszyć na wschód. Na przykład Görlitz. Zadbana starówka, odrestaurowane kamienice. Z wysokiego brzegu Nysy widać już Polskę. Prowadzi tam drewniany most Przyjaźni. Tuż za nim biało-czerwony słupek i zrujnowana kamienica. Na niej wymalowany wołami napis: „Zigaretten”. Podobno mieszkańcy Zgorzelca wybierający się na niemiecką stronę mówią, że „idą na stare miasto”. Mieszkańcy Görlitz zmierzający w przeciwnym kierunku po prostu idą do Polski.
Ból oczu zaczyna się za niewidzialną dziś granicą. Nie pojawia się nagle, przychodzi powoli, narasta stopniowo. Na początku nie trzeba się go bać. W pewnym momencie staje się jednak nie do zniesienia. Budzi irytację, złość. Żeby się z nim uporać, można zamknąć oczy i przypomnieć sobie, że już za chwilę zniknie zupełnie. Gdy pojawi się obojętność na to, co dookoła, będziemy wiedzieli, że jesteśmy już u siebie. Że jesteśmy w domu.
Nie pamiętam lekcji plastyki z podstawówki. Z każdym innym przedmiotem mam związane jakieś wspomnienia. Pamiętam słoje z preparatami w pracowni biologicznej i szparę między zębami rządzącej nimi nauczycielki. Pamiętam polonistkę i jej wzruszenie, gdy czytała nam niektóre wiersze Herberta. Pamiętam szaloną nauczycielkę geografii, która po wpisaniu pały do zeszytu rzucała nim przez całą klasę, aż na sam koniec. Trzeba było iść i go podnieść, wysłuchując jej krzyków. Pamiętam nawet, co gotowałem na zajęciach praktyczno-technicznych. Ale za nic na świecie nie mogę odnaleźć w pamięci, co się działo na plastyce.
Tłumaczę sobie, że to dlatego żyjemy w takim brzydkim kraju. Pewnie gdyby nas mocniej przycisnąć, umielibyśmy powiedzieć coś na temat mitozy i mejozy. A przynajmniej udałoby się nam przyporządkować te pojęcia do odpowiedniej pracowni w naszej podstawówce. Ja jednak nie umiem sobie przypomnieć nawet tego, jak wyglądały drzwi do pracowni plastycznej w mojej szkole. A może takiej po prostu nie było?
[fragment]
Szczegóły
| autor | Springer Filip |
| tytuł | Wanna z kolumnadą reportaże o polskiej przestrzeni |
| seria wydawnicza | brak informacji |
| miejsce wydania | Wołowiec |
| rok wydania | 2013 |
| wydawnictwo | Wydawnictwo Czarne |
| liczba stron | 246, [2] |
| rodzaj oprawy | tekturowa |
| format | 25 cm |
| dodatkowe informacje | Fotografie. |
| stan | bdb. [ładny egz.]. |