Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły Bohdan Urbankowski [2018]
Opis
Nerwowy śmiech strojonych instrumentów, werble niepokojące jak stukot coraz bliższych kroków... I nagle wszystko milknie. Cisza. Wchodząc do sali, ujrzeli muzykantów zastygłych w bezruchu — rzeźby w ogromnym gabinecie figur woskowych.
Jerzy wychodzi z sali — pod prąd napływających gości. W drzwiach słyszy głos Ireny:
— Jerzy, nie zostajesz na balu?
— Nie, zostawiam wam Marcela.
Wychodzi. Szkoda. Gdyby został, bylibyśmy najpiękniejszą parą — myśli Irena. Tymczasem z kąta sali podsuwa się ów Marcel i niechcący nadeptuje Irenie na nogę.
— Sssss, co się dzieje! Jeszcze nie zaczęli, a już wlazł mi pan na pantofle.
— Przepraszam, nie wiem, jak mam to tańczyć.
Nie brzmi to inteligentnie i Marcel nie daruje tego Irenie.
W rogu sali rozgrywa się scenka jak z Pana Tadeusza. Stanisław, który niedawno zgłosił się na ochotnika i ma na sobie mundur najelegantszy na sali, sunie ku pannie Zosi, kłaniając się z dużej odległości. Ta widać popatrywała w jego stronę, bo od razu zaczyna biec. On także przyspiesza kroku, nieomal się zderzają.
— Już się bałam, że pan Stanisław mnie nie poprosi.
— Tylko po to tyle wiorst przyszedłem, panno Zosiu — mówi ze staroświecką galanterią. Śpiewny, kresowy akcent dotyka delikatnie jak nieco nieprzyzwoita pieszczota.
Mietek, wymachując rękami, mówi do Wandy, zbyt głośno — jakby przemawiał:
[fragment]
Szczegóły
| autor | Urbankowski Bohdan |
| tytuł | Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły |
| seria wydawnicza | brak informacji |
| miejsce wydania | Poznań |
| rok wydania | 2018 |
| wydawnictwo | Zysk i S-ka Wydawnictwo |
| liczba stron | 436, [4] |
| rodzaj oprawy | tekturowa z obwolutą |
| format | 23 cm |
| dodatkowe informacje | Ilustracje. |
| stan | bdb |