Czapski - Colin Myślę, że wiem najważniejsze Wybór listów [w przekł. Andrzeja S. Sawickiego][1990]

​Czapski - Colin. Myślę, że wiem najważniejsze. Wybór listów [w przekł. Andrzeja S. Sawickiego] [Kraków][1990], Oficyna Naukowa i Literacka T.I.C. Str. 78, [2] Oprawa broszurowa, 20 cm 19 ilustracji po tekście Stan bdb-. [min. otarcia kraw. okładki].​​

Kod producenta: 1

Cena: 48.00

EGZEMPLARZ DOSTĘPNY

TERMIN REALIZACJI - MAKSYMALNIE WYNOSI 5 DNI ROBOCZYCH
(3 DNI NA REALIZACJĘ ZAMÓWIENIA ORAZ 2 DNI ROBOCZE NA DOSTAWĘ)

GDYBY KTOŚ Z PAŃSTWA ŻYCZYŁ SOBIE KRÓTSZY TERMIN REALIZACJI
ZAMÓWIENIA - PROSZĘ O KONTAKT MAILOWY LUB TELEFONICZNY

facebook Google+

Opis produktu:

Czapski - Colin. Myślę, że wiem najważniejsze. Wybór listów 

[w przekł. Andrzeja S. Sawickiego]

[Kraków][1990], Oficyna Naukowa i Literacka T.I.C. 

Str. 78, [2]

Oprawa broszurowa, 20 cm 

19 ilustracji po tekście 

Stan bdb-. [min. otarcia kraw. okładki].

   

      Od tłumacza [fragment]

Przedstawiona tu korespondencja nie jest kompletna. W sensie faktograficznym nie stanowi żadnego - jak to się mówi - dokumentu epoki. Brak w niej pikantnych szczegółów i plotek. Czy istnieje więc jakiś powód, by prezentować ją czytelnikowi? W moim przekonaniu  tak. Odsłania ona bowiem dwie osobowości szczególne, nie zawaham się nawet powiedzieć - wybitne. Kim są autorzy tych listów? - Józefa Czapskiego nie trzeba polskiemu czytelnikowi przedstawiać, mimo że od lat pięćdziesięciu nie mieszka w kraju. Jego głos docierał do nas bądź przez przemycane do kraju wydawnictwa "Kultury" paryskiej, bądź - w ostatnim czasie - poprzez niezależne i zależne publikacje w Polsce. Jean Colin - poza kilkoma małymi fragmentami prozy opublikowanymi w tłumaczeniu Jacka Woźniakowskiego i fragmentami Dziennika drukowanymi przez Znak w tłumaczeniu Marii Morstin-Górskiej - nie spotkał się nigdy z polską publicznością. Jean Colin był malarzem - zmarł w wieku 32 lat, w roku 1959. W ciągu trzech ostatnich lat wskutek ogarniającego go paraliżu utracił zdolność poruszania się, malowania, pisania, wreszcie nawet mowy. Z niesłychanym bohaterstwem znosił swą beznadziejną chorobę. W roku 1958, w marcu, J. Green zanotował w swym dzienniku: „Trzy dni temu odwiedziłem Jean Colina. Leżał ubrany na łóżku z nogami znieruchomiałymi już na zawsze. Spędziliśmy razem godzinę i kwadrans. Mówił wiele, ale język już plącze mu się trochę, słowa wpadają na siebie: z trzech słów robi jedno. Powiedział mi, że w Lourdes, kiedy sanitariusze z noszami torowali sobie drogę, niosąc go do basenu, jakiś młodzieniec wyciągnął nagle rękę i dał mu krzyżyk [...]

Wyślij wiadomość gdy wiadomość pojawi się na stanie

Podaj adres email a powiadomimy Cię gdy książka pojawi się na stanie