Wspomnienia stoczniowca Żurek Bogdan [AUTOGRAF] (Monachium / 1984)

Żurek, Bogdan Wspomnienia stoczniowca Monachium 1984, Studium Polskiej Myśli Demokratycznej w Niemczech im. Mieczysława Niedziałkowskiego Str. 31 cm Oprawa broszurowa, 21 cm Ilustr. Stan: db+ (lekkie przybr. pow. opr.)

Kod producenta: fd2vrf

Cena: 42.00

EGZEMPLARZ DOSTĘPNY

TERMIN REALIZACJI - MAKSYMALNIE WYNOSI 5 DNI ROBOCZYCH
(3 DNI NA REALIZACJĘ ZAMÓWIENIA ORAZ 2 DNI ROBOCZE NA DOSTAWĘ)

GDYBY KTOŚ Z PAŃSTWA ŻYCZYŁ SOBIE KRÓTSZY TERMIN REALIZACJI
ZAMÓWIENIA - PROSZĘ O KONTAKT MAILOWY LUB TELEFONICZNY

facebook Google+

Opis produktu:

Żurek, Bogdan

Wspomnienia stoczniowca  

Monachium 1984, Studium Polskiej Myśli Demokratycznej w Niemczech im. Mieczysława Niedziałkowskiego

Str. 31 cm

Oprawa broszurowa, 21 cm

Ilustr.

Stan: db+ (lekkie przybr. pow. opr.)



       Egz. opatrzony autografem autora (str. tyt.)



         "Do Gdańska dojechałem wczesnym rankiem. Przywitał mnie wy­palony i zdemolowany dworzec PKP. Wrażenie niesamowite. To była tylko „przygrywka” do tego, co zobaczyłem po chwili. Wychodząc na zewnątrz, po prawej stronie, ujrzałem bowiem zgliszcza gmachu Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Ta komunistyczna twierdza - niedostępna zwykłemu obywatelowi - przedstawiała, bez swego strzelistego dachu, żałosny widok. Na każ­dym kroku widoczne były ślady niedawnych walk. Świadczyły o tym okopcone budynki, pozbawione bruku ulice i chodniki bez płyt. Siedzi­ba ówczesnej Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych straszyła zniszczoną elewacją i wybitymi szybami. Czułem, że musiała się tutaj rozegrać straszna tragedia.

Godzinami błądziłem zszokowany po ulicach Gdańska nim udałem się na poszukiwanie kuzyna. Mieszkał w Oliwie. Przywitany zostałem bardzo serdecznie, mimo że nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Okazało się, że może mi pomóc w przyjęciu do pracy w stoczni, mimo wprowadzonego zakazu zatrudniania ludzi „zza bramy”. Kuzyn był bowiem sekretarzem oddziałowej organizacji partyjnej jednego z największych wydziałów stoczni. Nie wiedziałem o tym wcześniej, więc wahałem się czy skorzystać z jego wpływów.

Mój stosunek do partii był już wtedy jednoznaczny. Zdecydowały o nim przeżycia ojca, powojennego pioniera na Warmii. Kierował on przed­siębiorstwem budowlanym, całą swoją energię wkładając w powojenną odbudowę naszego miasteczka. Dyrektorowanie trwało jednak do czasu, gdy nakazano mu wstąpienie do partii. Nie wyrażając na to zgody, był skazany na stopniową degradację, odchodząc na emeryturę jako podrzędny urzędnik. Często za życia (zmarł w kwietniu 1981 roku) mówił do mnie:

- Może ja tego nie doczekam, ale ty na pewno. Ta banda będzie musiała ustąpić!

Przeżycia ojca, jego opowiadania o wręcz bezgranicznej władzy partii, odpowiednio naświetliły mi „cele i zadania" tej organizacji. Cóż jednak miałem zrobić? Zostać wymarzonym stoczniowcem, korzystając z „pleców” wpływowego kuzyna, czy też wracać na Warmię? Mimo wszystko wybrałem to pierwsze..."

            [fragm. tekstu]

Wyślij wiadomość gdy wiadomość pojawi się na stanie

Podaj adres email a powiadomimy Cię gdy książka pojawi się na stanie