Słownik encyklopedyczny francusko-polski i polsko-francuski cz. I francusko-polska Matkowski Zygmunt, Ciesielska-Borkowska Stefanja (1928)

Matkowski Zygmunt, Ciesielska-Borkowska Stefanja ​ Słownik encyklopedyczny francusko-polski i polsko-francuski cz. I francusko-polska Lwów, Warszawa 1928, Nakład i własność Księgarni Polskiej Bernarda Połonieckiego Str. 15, [1], 871 Oprawa płócienna, wydawnicza, barwione obcięcia, złocone napisy na licu i grzbiecie oprawy, 25 cm ​ Stan db+. (niew. otarcia brzegów opr., niew. przetarcia kraw. opr. w dwóch miejscach, parafka ołówkiem na str. przedtyt. i parafka kredką na str. tyt [widać na fot. poniżej]).

Kod producenta: 1

Cena: 79.00

EGZEMPLARZ DOSTĘPNY

TERMIN REALIZACJI - MAKSYMALNIE WYNOSI 5 DNI ROBOCZYCH
(3 DNI NA REALIZACJĘ ZAMÓWIENIA ORAZ 2 DNI ROBOCZE NA DOSTAWĘ)

GDYBY KTOŚ Z PAŃSTWA ŻYCZYŁ SOBIE KRÓTSZY TERMIN REALIZACJI
ZAMÓWIENIA - PROSZĘ O KONTAKT MAILOWY LUB TELEFONICZNY

facebook Google+

Opis produktu:

Matkowski Zygmunt, Ciesielska-Borkowska Stefanja 

Słownik encyklopedyczny francusko-polski i polsko-francuski cz. I francusko-polska 

Lwów, Warszawa 1928, Nakład i własność Księgarni Polskiej Bernarda Połonieckiego 

Str. 15, [1], 871 

Oprawa płócienna, wydawnicza, barwione obcięcia, złocone napisy na licu i grzbiecie oprawy, 25 cm 

Stan db+. (niew. otarcia brzegów opr., niew. przetarcia kraw. opr. w dwóch miejscach, parafka ołówkiem na str. przedtyt. i parafka kredką na str. tyt [widać na fot. poniżej]).

 

PRZEDMOWA 

         Habent sua fata libelli. Słownik niniejszy miał ujrzeć światło dzienne znacznie wcześniej. By powrócić do pracy, leżącej odłogiem przez parę lat, trzeba było pewnego wysiłku woli, wynikającego przedewszystkiem z przekonania o potrzebie obszerniejszego słownika polsko-francuskiego, jako rzeczy pierwszorzędnej wagi. Wszak poza niewielką ilością t. zw. słowników «kieszonkowych» nic podobnego nie ukazało się od połowy XIX-go wieku t. j. od wydania Słownika Janusza, który zresztą słabo odpowiadał wymaganiom teoretycznym i praktycznym. Wysiłek ten popierała również zasada, którą uważam za szczególnie ważną w dzisiejszych czasach, zasada ekonomji pracy - pewien nakaz moralny, że należy doprowadzić do końca dzieło, w którego plan i wykonanie włożyło się już dosyć trudu. Zainicjował je zawsze dzielny i pełen zapału wydawniczego p. Bernard Połoniecki wiosną 1915, w chwili niezwykle ciężkiej dla Lwowa, odciętego od Zachodu przez inwazję rosyjską, gdy monotonja dni bez jaśniejszych widoków na przyszłość udaremniała wszelką lotniejszą pracę. Grono współpracowników było nieliczne: Dr. Zygmunt Matkowski, Dr. Michalina Krzyżanowska z Krakowa, Dr. Bolesław Orłowski i podpisana. Redaktorem był Dr. Matkowski, subtelny badacz literatury polskiej i romanista zapowiadający siłę naukową niepospolitą'), który w leksykografji wykazywał niezwykłą ścisłość i intuicję językową i w sposób jak najtrafniejszy rozwiązywał zawsze kwestje, wyłaniające się na naszych wspólnych konferencjach słownikowych. Jak sumiennie zamierzoną była owa praca dowodzą właśnie te zebrania, odbywające się w lwowskiej Bibljotece Uniwersyteckiej - omawialiśmy na nich plan, metodę i wszelkie wątpliwości semantyczne i logiczne. W r. 1917 słownik nie postępował już tak miarowem tempem. Zespół nasz rozbił się, trzeba było myśleć o nowych współpracownikach. W lutym 1919 umarł Dr. Matkowski a niedługo potem ten sam los spotkał Dr. Orłowskiego, podówczas docenta romanistyki w Poznaniu. Na krótko weszła w skład komitetu redakcyjnego Dr. Ja-nina Maniakówna, częściowych materjałów dostarczyła Dr. Marja Kadyi Jaworska. Słownik doznał załamania. Dopiero w jesieni 1925 po powrocie z Paryża, gdzie poza innemi kwestjami, zajmowałam się również zagadnieniami leksykograficznemi, objęłam jego redakcję i przystą-piłam do przeglądania materjałów, celem uzgodnienia całości, oraz do ostatecznego ukończenia słownika. Z pracy zbiorowej ukończonych było 7 liter i to nie najobszerniejszych. Pozostawiszy ogólny plan bez zmiany, musiałam przedewszystkiem rozszerzyć zakres słownika. Wojna światowa pozostawiła niezatarte ślady w dziejach języka francuskiego. Słownictwo wzbogaciło się o cały szereg wyrażeń technicznych, które napotyka się nie tylko w książkach specjalnych i w języku fachowców, ale które wtargnęły potężną falą do literatury i mowy potocznej. Prowincjonalizmy, wulgaryzmy i gwara wyparły w dużej mierze owe zwroty wytworne, wygładzone niegdyś atłasową dłonią sawantek XVII-go wieku i tak bardzo odpowiadające charakterowi francuskiemu. Demokratyzacja na całej linji. Zamiast pięknie zaokrąglonych okresów klasycznych, pełnych elegancji i precyzji - nowy styl, jak gdyby płynący z wzmożonej nerwowości życia współczesnego, opętanego demo-nem ruchu, słowa lecące z szumem śmigi, - dosć trudny do opanowania dla nieromanistów. I czystość języka ucierpiała. Na próżno zżyma się dzisiejszy Paryżanin - purysta na modę angielszczyzny. Zycie jest tu wyłącznym regulatorem. Coraz to nowe wyrazy obce zyskują prawo obywatelstwa i wydają się już nie do zastąpienia. W słowniku encyklopedycznym, który ma być pośrednim między słownikiem konwersacyjnym a słownikami naukowemi i specjalnemi musiało się uwzględnić te przejawy nowoczesne i dać mu taki zakres, by odpowiadał potrzebom rozmaitych czytelników. Dla uniknięcia zbyt obszernych komentarzy i pewnych trudności natury ekonomicznej, musiało się zrezygnować z wprowadzenia naukowej transkrypcji fonetycznej. Tam tylko, gdzie wymagała tego konieczność, zaznaczona jest (w nawiasie graniastym) wymowa, przy pomocy liter oddających polskie brzmienie. Nie pominęło się natomiast etymologji, która nieraz niesłychanie ułatwia zrozumienie logicznego podziału znaczeń wyrazów. Rozmaite znaczenia wyrazów następują po sobie w porządku logicznym i metodycznym: znaczenie konkretne (sens propre), przenośne (sens figur), dalsze przeistoczenia, oparte na przykładach czerpanych z autorów, żywej mowy potocznej i wzorowych słowników. Frazeologja służy w naszym słowniku innemu jeszcze celowi: ma ilustrować różnice gramatyczne między językiem francuskim a polskim. Korzystając sumiennie ze wszystkich najnowszych publikacyj leksykograficznych, starałam się uwzględnić najświeższe zdobycze techniki i słownictwo powojenne w dość szerokich ramach, nie uważam jednakże pracy za skończoną, w myśl Liftr&go, który słusznie powiedział: 

«Les travaux lexicogra-phiques n'ont point de fin».

W Krakowie w sierpniu 1928. Dr. Stefania Ciesielska Borkowska. 

.) zob. Rozpr. Wydz. filolog. Akad. Umiej. t. 42 Kraków 1907 «Studja literackie», wydanie pośmiertne z pięknym wstępem Juljusza Kleinera Kraków 1923 (nakł. krak. Spółki wydawn.) 

Wyślij wiadomość gdy wiadomość pojawi się na stanie

Podaj adres email a powiadomimy Cię gdy książka pojawi się na stanie