Karmazynowy reportaż Lubomirska Wanda Z przedm. Zygmunta Nowakowskiego [Proj. obw. Wojciech Jastrzębowski] [edycja emigracyjna] (1946)

Lubomirska, Wanda ​ ​Karmazynowy reportaż Z przedm. Zygmunta Nowakowskiego [Proj. obw. Wojciech Jastrzębowski] ​ [edycja emigracyjna] Londyn 1946, Biblioteka Polska​ Str. 64 Oprawa broszurowa, obwoluta, 21 cm Fot. - portret autorki na frontyspisie Stan: bdb- (lekkie otarcia kraw. obw., nalepka z sygnaturą na licu opr. i obw., sygnatura ołówkiem na str. tyt., piecz. bibl. na str. potyt.)

Kod producenta:: 1

Cena: 80.00

EGZEMPLARZ DOSTĘPNY

TERMIN REALIZACJI - MAKSYMALNIE WYNOSI 5 DNI ROBOCZYCH
(3 DNI NA REALIZACJĘ ZAMÓWIENIA ORAZ 2 DNI ROBOCZE NA DOSTAWĘ)

GDYBY KTOŚ Z PAŃSTWA ŻYCZYŁ SOBIE KRÓTSZY TERMIN REALIZACJI
ZAMÓWIENIA - PROSZĘ O KONTAKT MAILOWY LUB TELEFONICZNY

facebook Google+

Opis produktu:

Lubomirska, Wanda 

Karmazynowy reportaż 

Z przedm. Zygmunta Nowakowskiego 

[Proj. obw. Wojciech Jastrzębowski] 

[edycja emigracyjna]

Londyn 1946, Biblioteka Polska

Str. 64

Oprawa broszurowa, obwoluta, 21 cm

Fot. - portret autorki na frontyspisie

Stan: bdb- (lekkie otarcia kraw. obw., nalepka z sygnaturą na licu opr. i obw., sygnatura ołówkiem na str. tyt., piecz. bibl. na str. potyt.)


     "Ryzykowne to wspomnienia, jak ryzykiem, jak hazardem nieustannym było całe życie młodej autorki pod okupacją najpierw rosyjską, potem niemiecką, wreszcie, za drugim nawrotem, rosyjską także. Szkoła życia, szkoła nielitościwa, ma w swym programie, oprócz wielu dziwnych przedmiotów, jeden przedmiot bardzo trudny, nie należący do "nadobowiązkowych". Przeciwnie, trzeba go umieć, trzeba go zdać. Mam na myśli to, że owa szkoła potrójnej okupacji uczy także, jak . . . zabijać. Księżniczka z bajki, z krwawej polskiej bajki, pisze również i o tym. Pisze poprostu, stenograficznie, choć z pewną, jak nam się wydaje, dezynwolturą. Czy chwali się? Nie. Raczej nie. Pisze, bo nie może pominąć tego momentu. W trakcie lektury przypomniałem sobie, że przed jakimiś trzema laty przybyła do Londynu Rosjanka, oficer armji czerwonej (pamiętam już tylko sielankowe jej imię "Ludmiła), która miała odbyć długą tournee z odczytami. Zdaje się, że musiano skrócić tę tournee, ponieważ szanowna prelegentka wzbudzała nie tylko niesmak ale poprostu odrazę. Zarówno "ladies" jak i "gentlemen" nie mogli oswoić się z myślą, że "Ludmiła" ma na swym koncie trzystu kilkudziesięciu zabitych przez się osobiście "faszystów". Niewątpliwie liczba imponująca, ale... Otóż, czytając u p. Lubomirskiej drobny, na szczęście, fragment zabijania, mimowoli zaczynamy, odczuwać, jeśli nie niesmak, to obawę, że nas ten niesmak ogarnie. Może lepiej zacytować ów epizod: "Widzę "karalucha". Stoi do mnie bokiem i celuje w ul. Hożą. Kładę się na balkonie i, nie wiele myśląc, biorę go na cel, strzelam. Mam go! ". Napewno tak było. I napewno ten Niemiec ani zipnął. Ale... czytajmy dalej: "Wyskoczył drugi "karaluch", zobaczył, że podnoszę się na balkonie i zmierzył do mnie... Trochę mnie to zdetonowało. Zamiast paść, lub wycofać się - zgłupiałam i stałam dalej. Strzelił, bestja, ale chybił. Doszłam do przytomności i wzięłam go na cel. Trup. To już drugi. Byłam już zdegustowana..." [...]"

       [Przedmowa, fragm.]

Wyślij wiadomość gdy wiadomość pojawi się na stanie

Podaj adres email a powiadomimy Cię gdy książka pojawi się na stanie